poniedziałek, 22 września 2014

Rozdział III ~ Impuls

Andy's POV

   Osiemnasta. Ta , to by znaczyło , że czas się przygotować. W sumie jak tak teraz myślę , taka impreza mi dobrze zrobi. Rozerwę się , napiję , zabawię z chłopakami , a co najważniejsze może zapomnę o tej wywłoce. Skierowałem moje kończyny w stronę pokoju , z którego jest wejście do garderoby. Nie pojmuje dlaczego ona jest taka wielka , moje rzeczy zajmują zaledwie 2/5 miejsca w pomieszczeniu. Po , krótkim namyśle doszedłem do wniosku , że wybiorę czarne obcisłe spodnie , a do tego zwykły , biały T-shirt  i dwa nieśmiertelniki.
- Oj Andy przydałyby Ci się zakupy , wyglądasz zbyt normalnie. - skomentowałem swój wygląd przeglądając się w lustrze. Już widzę miny chłopaków. Dobra.Inaczej...Szybko zrzuciłem z siebie biel i narzuciłem pierwszą lepszą , czarną bluzkę z wyciętymi rękawami. Coś tak czuje (dosłownie) , że byłem w niej ostatnio na koncercie. Biegiem skierowałem się znów na dół do łazienki i wypsikałem dezodorantem oraz perfumami. "Ta , powinno być dobrze" - zadowolony przeczesałem z lekka włosy palcami ,udałem się do kuchni aby łyknąć jeszcze redbulla i naszykować portfel , telefon , gdy usłyszałem dzwonek do drzwi..Nie minęła sekunda a drzwi otwarły się pod wpływem kopniaka.
- Ty stary , słyszałeś o czymś takim jak klamka ? - powiedziałem z wyrzutem widząc jak Ashley wparował do mojego domu.  Dobrze , że zmieniłem koszulkę bo Purdy miał identyczną jak ja wcześniej , tyle , że jeszcze dorzucił kurtkę skórzaną z ćwiekami.
- Ty stary , nie słyszałem , co to ? - udawał durnia opierając się o ścianę. - Zbieraj dupę , jedziemy - oznajmił ,albo raczej rozkazał przeglądając coś w swoim telefonie. Przewróciłem tylko oczami i ruszyłem w stronę drzwi wymijając ruchacza. Ten zapatrzony w ekran telefonu ruszył za mną. Nie zdążyłem dobrze zamknąć drzwi , a ten złamas leżał przed schodami.
- Co ty kurwa odpierdalasz ? - spytałam z śmiechem , widząc zwijającego się bólu Ashleya.
- Pierdolony zasięg - skrzywił się rozmasowując swój krzyż. Zbiegłem z schodów z przyklejonym bananem do buzi  i pomogłem wstać koledze.
- Ta , pewnie zwal na zasięg - powiedziałem idąc w stronę  czarnego wana , który jak przypuszczam wynajęła ta ciamajda. Zająłem miejsce z przodu i przywitałem się z kierowcom. Brunet z kolei widząc , że i tak nie ma szans kłócić się o miejsce , posłusznie zajął tyły samochodu. Podjechaliśmy jeszcze po resztę zespołu i około godziny 20:00 byliśmy na miejscu.  Klub tak jak podejrzewałem znajdował się w samym centrum Miasta Aniołów. Samochód wysadził nas zaraz przed wejściem więc po kilku minutach byliśmy już w środku. W momencie poczułem mieszankę alkoholu , najróżniejszych perfum i potu , a w moich uszach rozbrzmiała piosenka "Dirty Dancer" Enriguel Iglesisas.
   Klub był wielki. Główną część zajmował , oczywiście parkiet , jednak bardzo rzucał się też w oczy wielki bar ciągnący się prawie przez całą długość pomieszczenia. W około były poustawiane białe , skórzane loże. No cóż całkiem gustowne miejsce.
- Dobra chłopaki , zajmijcie stolik a ja idę po coś do picia! - darł się Purdy , próbując przekrzyczeć muzykę. Gdy tylko basista zniknął nam z pola widzenia Jake szturchnął mnie w ramię , wskazując tym samym na miejsce w rogu sali. Wymieniliśmy porozumiewawczo spojrzenia i udaliśmy się do wybranego wcześniej miejsca. Całe szczęście loże były trochę oddalone od parkietu przez co muzyka nie była aż tak odczuwalna.Po niecałych 5 minutach doszedł do nas Purdy z kolorowymi Drinkami.
- Na początek coś lekkiego - oznajmił rozkładając każdemu napój. Nie zastanawiając się długo chwyciłem szklankę i wziąłem sporego łyka granatowego napoju. I tak sobie sączyliśmy drink za drinkiem rozmawiając jak kulturalni , cywilizowani ludzie...chyba.

Taylor's POV

- To co bar , loża czy parkiet ? - pierwsze pytanie Cary po przekroczeniu progów klubu.
- Bar , muszę się napić. - stwierdziłam analizując wnętrze budynku. Cóż , nie powiem , jeden z lepszych klubów. Idąc w stronę naszego celu obczajałam wszystkich kolesi , którzy wpadli mi w oczy ,  moja wyobraźnia zaczęła buzować , a jestem trzeźwa !
   Nawet nie zauważyłam kiedy dotarliśmy do "pijalni". Razem z towarzyszką usiadłyśmy wygodnie na wysokich stołkach. Gestem dłoni poprosiłam najbliższego nam barmana bo za ladą było ich z dwudziestu. Dość wysoki , dobrze zbudowany mężczyzna zbliżył się w naszą stronę. Brązowe włosy , sięgające nad ramiona idealnie podkreślały jego kasztanowe oczy i bujne rzęsy. Zazwyczaj nie przepadam za chłopakami z długimi włosami , ale ten zrobił na mnie spore wrażenie.
- Co podać ? - spytał z łobuzerskim uśmiechem.
- Hmm,,a co proponujesz ? - spytałam, spoglądając na niego spod rzęs, tym samym wyprzedzając Delevinge , która już otwierała usta aby zapewne poprosić kolejkę.

- Cóż ,dla was proponuję coś egzotycznego - zamyślił się na chwilę. Czułam jego spojrzenie na każdym kawałku swojego ciała. - Proponuję "Kokosowe upojenie" - zaproponował opierając się dłońmi o blat i spoglądając to na mnie to na blondynkę.
- No to razy dwa kokosowe upojenie - powiedziałam seksownie , a moje plecy spoczęły na oparciu siedzenia.
- I dwa razy po 3 kolejki - dodała uśmiechnięta Cara.
Widząc , że barman oddala się kszaczastobrwiowa zwróciła się w moją stronę z morderczym spojrzeniem. Będzie wpierdol.
- On jest mój - dała do zrozumienia z wrednym uśmiechem.
- Dlaczego twój ? - spytałam udając oburzoną.
- Bo ty nie lubisz facetów z długimi włosami - stwierdziła fakt na co ja w ostateczności wzruszyłam ramionami i wydęłam usta jednocześnie obracając się w stronę parkietu.
Było tam całkiem sporo zajebistych dup , ale jakoś do mnie nie przemawiali. No , może po za kilkoma wyjątkami.
- Upojenie i kolejki - usłyszałam za sobą ten seksowny , męski głos. Znów obróciłam się w stronę blatu. Ku mojemu zdziwieniu właściciela tego zmysłowego głosu już nie było w zasięgu wzroku. Kątem ok spojrzałam na przyjaciółkę , która z lekka posmutniała.
- Fajny był - wypuściła powietrze. Przez chwilę siedziałyśmy cicho jak myszy kościelne.
- To co pijemy ? - uniosłam kieliszek do góry w zachęcającym geście. Nie było już śladu po smutnej mince Delevingne.
- Pijemy. - oznajmiła biorąc swój kieliszek i w mgnieniu oka opróżniając go. Ja w między czasie zrobiłam to samo. Ostra ciecz spłynęła po moim gardle , momentalnie rozgrzewając żołądek. Obie lekko się skrzywiłyśmy i popiłyśmy wódkę drinkiem. Nie no, tak oryginalne tylko my możemy być.
    Reszta czasu minęła nam dość sprawnie. Picie , firtowanie , taniec, firtowanie , taniec , picie. , taniec. Jestem tu już od 2h i jeszcze nie zapaliłam. Chyba trzeba to nadrobić. Gdy tylko złapałam kontakt wzrokowy z tańczącą Delevingne zasygnalizowałam swoje plany. Ta tylko kiwnęła głowa i wróciła do dzikiego tańca z jakimś kolesiem. Nie tracąc czasu zaczęłam przemieszczać się w stronę wyjścia.  Co nie było łatwym zadaniem. Przez te 2h klub zapełnił się o dodatkowe 200 osób. Gdy po wyczerpującym przejściu dotarłam wreszcie na zewnątrz niemal krzyknęłam z radości. Wyszłam kawałek obok Imprezowni , wyjęłam z torebki czarne Black Devile , odpaliłam i zaciągnęłam się dymem. Cudownie.
To lekkie drapanie w gardle i ten cudowny posmak słodyczy. Przymknęłam oczy aby delektować się tą przyjemnością gdy zostałam brutalnie trącona ramieniem , w efekcie czego mój Black wylądował na chodniku.
- Patrz jak chodzisz ciulu - warknęłam , kucając po mojego papierosa.
- Może trochę grzeczniej - do moich uszu dobiegł niezwykle seksowny , męski głos , który znałam. Skąd ja go..? Nie może być!
Moja głowa , wbrew woli powoli zaczęła obracać się w stronę tajemniczego mężczyzny.
I w tym samym momencie gdy nasze spojrzenia się napotkały moja używka znów wylądowała na Ziemi.Kij z tym.Właśnie nazwalam ciulem wokalistę jednego z moich ulubionych zespołów."Brawo Taylor" - skarciłam się w myślach. Ja z lekko uchyloną buzią , kucająca i wgapiona w niego jak w obrazek i on stojący nonszalancko z ręką w kieszeni , również wpatrujący się we mnie. O Św.Barnabo dopomóż.

Andy'S POV

Tego było już za wiele kurwa. To miał być zajebisty wypad a tym czasem co ? Po kilku...kilkunastu...kilkudziesięciu drinkach moi przyjaciele zaczęli ze mnie drwić jak z skończonej ofiary , która nie umiała zadowolić tej suki.  Nie rozumiem o co im chodzi. Nigdy nie przepadali za Juliet, tolerowali ją , a teraz zaczynają się ze mnie nabijać , że nie byłem wystarczająco dobry? Okej , rozumiem. Wypili , to są "żarty" , ale no ja pierdole bez przesady. Ten wypad był głownie po to , żeby o niej zapomnieć , a oni mi taki numer wykręcają. O już ja im zrobię kwas jak wytrzeźwieją.
   Po 20 minutach wysłuchiwania ich "uwag" stwierdziłem , że nic tu po mnie i po prostu wyszedłem z klubu. Gdy tylko moja noga spotkała się z chodnikiem poczułem falę przyjemnego , chłodnego powietrza na moim ciele. Wziąłem jeden głęboki oddech i przymknąłem na chwilę oczy aby się uspokoić , ja yhm , dupa. Zrezygnowany i dalej wkurwiony stwierdziłem , że się przejdę. Więc ruszyłem przed siebie nie patrząc nawet jak idę , plus ilość wypitego alkoholu dawała o sobie znać.
Na skutki mojego obecnego stanu nie trzeba było długo czekać. Po kilkudziesięciu metrach przechadzki szturchnąłem jakąś dziewczynę ramieniem. Nie przejmując się tym zbytnio kroczyłem dalej.
- Patrz jak chodzisz ciulu - usłyszałem za sobą
- Może trochę grzeczniej? - spytałem odwracając się na pięcie w stronę dziewczyny , która jak zdążyłem zauważyć schylała się po papierosa. Nie powiem była dość atrakcyjna. Pierwsze co rzuciła mi się w oczy to jej niesamowicie długie , blond włosy. Z kolei gdy nasze spojrzenia się spotkały dostrzegłem jej bardzo wyrazisty makijaż oczu. Widać , że ona też analizowała mój wygląd , a wnioskując po jej lekko uchylonych ustach chyba zna Black Veil Brides.
- Zamknij kochanie usteczka bo Ci w buzi zaschnie. - powiedziałem pewny siebie nie odrywając wzroku od dziewczyny , która na moje słowa się trochę otrząsnęła i w natychmiastowym tempie podniosła do pozycji stojącej przeczesując przy tym palcami swoje długie fale.
Nie czekając na jej odpowiedź , której dosyć długo nie było słychać kontynuowałem - Obstawiam , że wiesz kim jestem - uśmiechnąłem się łobuzersko powolnym krokiem zmierzając w stronę blondwłosej , która jedynie przytaknęła lekko się rumieniąc. - A ja z kim mam przyjemność ? - spytałem unosząc wymownie brwi.
- Jestem Taylor - przedstawiła się i wyciągnęła rękę w moją stronę , ja z kolei ją ująłem i pocałowałem. Heh , no co poradzę ? Lubię być czasami dżentelmenem. Taylor widząc mój gest lekko się uśmiechnęła. Delikatnie puściłem jej dłoń i moje kąciki ust również uniosły się ku górze. Miała w sobie coś takiego co sprawiło , że chciałem ją bliżej poznać.
- Ym...wybacz za tego ciula , to był taki impuls - zaczęła się tłumaczyć z swojego wcześniejszego zachowania.
- Wybaczę pod jednym warunkiem - powiedziałem - dasz mi swój numer - uśmiech nie schodził mi z twarzy.
- Ymmm...to chyba nie jest dobry pomysł - zakłopotała się lekko
- A to dlaczego ? - jej odpowiedź zbiła mnie z tropu. Jeszcze mi się nie zdarzyło , żeby dziewczyna nie dała mi swojego numeru.
- Po prostu... - zaczęła , ale jej przerwałem
- Jeżeli nie dasz mi swojego numeru , to ostrzegam , że Cię nie puszczę - oznajmiłem z nadzieją , że jednak zmieni zdanie.
- Czyżby pan Andy Biersack mnie szantażował ? - spytała z rozbawieniem krzyżując ręce na piersi.
- Tak - powiedziałem z wyższością i również wykonałem ten gest. Po kilku sekundach znów usłyszałem jej melodyjny śmiech.
- Chyba nie mam wyjścia - stwierdziła spuszczając długie ręce wzdłuż ciała.
Szczęśliwy wyciągnąłem z kieszeni mojego Iphona i zapisałem numer , który mi podyktowała.
- Zapalisz ? - zaproponowała gdy schowałem telefon znów do spodni. Widząc przed sobą pudełko wyciągnąłem jedną fajkę z opakowania i przyłożyłem do ust. Taylor wyjęła z torebki zapalniczkę , po czym odpaliła mojego Devila , a zaraz potem swojego. Wziąłem jednego bucha i posadziłem swój zacny tyłek na schodach od jakieś kamienicy. Po chwili moja towarzyszka do mnie dołączyła.

Taylor's POV

   Ja Taylor Momsen właśnie palę fajkę z wokalistą Black Veil Brides na jakiś piepszonych schodach. Co ze mną jest nie tak ?  Poprosił mnie o numer komórki. Mnie ! Niby wszystko super, pięknie , ale na chwilę. Ktoś taki jak Andy nigdy by się mną nie zainteresował. "Ogarnij się Taylor nie ta liga."-głos mojej podświadomości się uaktywnił. Nie jest mi na rękę to , że zdobył mój numer. Ja sobie zrobię nadzieję , on mnie oleje jak to zwykle bywa i dupa. A tak w ogóle to on ma przecież dziewczynę. Jak jej tam...Juliet ?
- Poczekaj chwilę - wypuściłam dym z ust - Po co chciałeś mój numer , przecież masz dziewczynę - spojrzałam w jego stronę i prędko ugryzłam się w język widząc jego zakłopotaną i przybitą  minę.
- Nie jesteśmy już razem - odpowiedział bez emocji i znów przyłożył używkę do ust.
Kurwa , brawo Taylor! Skarciłam się w myślach za moją nie wyparzoną gębę.
- Oł...Dlaczego ? - Ja pierdole nie chciałam tego powiedzieć ! Jego wyraz twarzy z zakłopotania zmienił się w dobrze widoczną złość.
- Szmata mnie zdradziła - wyjaśnił krótko gasząc Black Devila i prędko wstając. Impulsywnie zrobiłam to samo.
- Przepraszam ja...nie powinnam...bo....no ja - coś mi te wyjaśnienia nie wychodziły. - mam z dyczka nie wyparzoną mordę - skrzywiłam się
- Hahaha nie przejmuj się - powiedział już trochę bardziej rozweselony.
- Ymm..na mnie chyba już czas - oznajmiłam spoglądając na zegarek.
- Masz czym wracać ? - spytał troskliwie
- Tak ,  wezmę Taksówkę - uśmiechnęłam się ciepło - Muszę jeszcze wrócić po przyjaciółkę do klubu - dodałam po chwili
- W porządku , rozumiem - powiedział oddalając się przodem do mnie - Do zobaczenia Taylor - puścił mi oczko i ruszył przed siebie.
- Do zobaczenia - odpowiedziałam cicho i przyglądałam się jak odchodzi.
Teraz to mam tylko jeden dylemat. Śmiać się czy płakać.
   Reszta wieczoru...chwila wróć nocy minęła dość sprawnie , wróciłam po Care. Dosłownie wyniosłam ją z klubu , w drodze powrotnej wstąpiłam jeszcze do całodobowego po coś na kaca przewidując nasz stan jutro. Po powrocie do domu , nie zważając na to w jakim stanie jestem rzuciłam się na łóżko i po kilku mrugnięciach odpłynęłam.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam, przybywam do was z 3 rozdziałem :D Miśki dziękuję cholernie za tysiąc wyświetleń, jesteście cudowni <3 Niestety jak tak czytam tą notkę na blogu nie jestem mega zadowolona ,ale cóż ;/ Rekompensuje wam to sporą ilością gifów w tym rozdziale :* Jeżeli macie jakiekolwiek uwagi to śmiało pisać , jestem otwarta na krytykę (nie mylić z chamstwem):D
7 KOM = 4 ROZ

PS. DAWAĆ LINKI DO SWOICH BLOGÓW BO NIE MAM CO CZYTAĆ!!! <3  Mile widziane również opowiadania z BMTH :D


8 komentarzy:

  1. Zaciekawiło mnie :-) więc będe czytać
    I serio ,,ciulu `` to było śmiechowe
    ZAJEBIE !!! wiesz za co
    Twoja kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  2. heyy , na serio świetny rozdział ! czekam na więcej C:

    OdpowiedzUsuń
  3. No cóż... jeśli mam być krytyczna i szczera to nie obraź się, ale... to jest GENIALNE!!!! <3 Jak zwykle nie mogę doczekać się następnego ;3 Buziaczki ;***

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciulu, kurwa zawsze mnie to śmieszy XDD
    Wspominałam już, że uwielbiam Carę? Pewnie tak, ale wspomnę o tym jeszcze raz.
    Purdy leżący pod schodami... Wybuchnęłam śmiechem, sama nie wiem dlaczego, ale no.
    Zapalić fajkę z Biersack'iem, awww, marzenie *.* Co z tego, że nie palę i brzydzę się papierosów i tak marzenie XDD Mam downa chyba, czy coś. Przepraszam.
    Zaczynam coraz bardziej lubić to opowiadanie i już nie mogę się doczekać, jak będą toczyć się dalsze losy bohaterów.
    Pisaj szybko. Weny życzę :3

    OdpowiedzUsuń
  5. Piszesz świetnie. Rozdział jest boski szybko dawaj kolejny.

    OdpowiedzUsuń
  6. Buhahahah. Dobra. Andy ma mało ciuchów, niemożliwe:D Widać, że dalej przeżywa rozstanie, skoro specjalnie się nie stroił i nie układał włosów. Poza tym widzę, że nie tylko wg mnie Ashley to sierota. Chłopcy rozmawiali jak kulturalnie, cywilizowani ludzie hahaha:D:D:D No, okej. I Taylor, taka flirciara:)
    Chyba nie muszem podawać ci swojego linka, co nie?:P I tak czytasz:D Dobra, natchnęło mnie, idę pisać Buziaki itp itd, weeeny.
    P.S. I mam jedną małą prośbę. Możesz usunąć to "udowodnij, że nie jesteś automatem" w ustawieniach bloga? Wkurwia mnie to zawsze niemiłosiernie, a mimo wszystko nie jestem tym całym robotem:D. Chooociaż, czytając moje wypociny, można mieć inne wrażenie... <3

    OdpowiedzUsuń
  7. ja się pytam, gdzie jest nowy rozdział????? ;o
    jak na razie zapowiada się ciekawie
    połączenie Taylor i Andyiego.... hm.... tego jeszcze nie było i myślę, że może być naprawdę interesujące *.*
    tylko niech ona stworzy Recklessów XDDD
    pozdro ;*
    weny itd xD

    OdpowiedzUsuń
  8. Już się nie mogę doczekać następnych rozdziałów.A przy okazji wpadniesz :
    http://paradoxkulinarny.blogspot.com/
    Misiu :*

    OdpowiedzUsuń